W Izbie Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych zasiada obecnie jak wszyscy wiemy, aż jedenastu przedstawicieli polskiego pochodzenia, w tym ośmiu Demokratów i trzech Republikanów. Jest to największa liczba przedstawicieli, jaką Polonia miała kiedykolwiek w Kongresie. Dwa lata wcześniej było ich dziesięciu, a cztery lata temu zaledwie siedmiu. Ilość Kongresmanów polskiego pochodzenia stale wzrasta, co świadczy o pewnym wyrobieniu politycznym Polonii i ugruntowaniu się jej wpływów na losy całego kraju.
Ciekawostkę stanowi fakt, że wszyscy oni pałają ogromna pasją do gry w kasynie. Pasja rozrosła się tak silnie, że postanowili założyć nieformalny klub fanów tych miejsc. Towarzystwo ma na celu wspólne spotkania by razem grywać w ruletkę czy baccarat, oraz dyskutować na temat nowinek i wydarzeń z bliskiego im środowiska. Cała ta sytuacja wzbudziła sporą irytacją wśród Polaków mieszkających w Stanach Zjednoczonych bowiem nasi politycy podobno w gry karciane grywają podczas godzin w pracy.
Jednak jak twierdzą kongresmani ze względu na liczne obowiązki służbowe potrzebują oni także czasu na relaks i odprężenie, a w gry hazardowe próbują głównie grywać po zakończeniu swoich obowiązków służbowych, a to co robią w wolnym czasie jest tylko i wyłącznie ich sprawą.. Czy otworzenie tego typu klubu jest dobrą reklamą dla Polski? Czy przedstawiciel naszego kraju powinien być kojarzony ze skłonnościami do hazardu? Według mnie z pewnością nie, a jednak właśnie tak się dzieje! A co ciekawsze nasi kongresmani do swojego klubu starają się zachęcić przedstawicieli innych nacji. Zresztą w tej materii mają już pewne sukcesy. Są nimi dwaj Kongresmani pochodzenia brytyjskiego oraz jeden niemieckiego. Dzięki zbieżnym zainteresowaniom nie mają problemu ze znalezieniem wspólnego języka.