Wreszcie udało Się dogadać z innymi domownikami. Pomimo różnych kłopotów, a szczególnie kłopotów z uzyskaniem wolnego, decyzja została podjęta. Jedziemy na do Północnych Włoch na trzy tygodnie na piękne wakacje. Wszystko wskazuje na to, że podróż odbędziemy tzw. okazją. Spowoduje to, że ilość bagażu będzie ograniczona, ale na pewno znajdą się tam aparaty cyfrowe, rurka, maska i kąpielówki.
Przejazd tzw. okazją przez kraje, w których ten sposób podróżowania był popularny już od lat siedemdziesiątych jest prawdziwą przyjemnością. Kierowcy nie boją się zabierać ze sobą autostopowiczów i kolejne kilometry przebywa się bardzo szybko. Nie jest większym problemem dotarcie do oddalonych od głównych szlaków komunikacyjnych ciekawych miejsc, do których nie docierają nawet środki miejscowej komunikacji.
Na miejscu szybko okazało się, że co dobre to już za nami. Sztuczne opłaty wprowadzone praktycznie na wszystko, włącznie ze spuszczaniem dwukrotnym wody w toalecie powodowały, że od początku żałowaliśmy, że nie skorzystaliśmy jednak z jakiejś oferty w stylu last minute. Jednocześnie miejscowi już odpowiednio dokładnie pilnowali, żeby przypadkiem nic nam się nie udało zorganizować taniej.
Kolejne dni urlopu coraz wyraźniej pokazywały, że turyści, którzy nie szastają na prawo i lewo kasą nie są mile widziani. Najlepsi to tacy, którzy najlepiej przyjeżdżają, oddają od razu cały szmal i na drugi dzień od razu wracają. W drugiej części wakacji zostaliśmy okradzeni, zginął nam aparat cyfrowy alpha 350, a po kilku dniach kamera Panasonic . Poszukiwania oczywiście nie przyniosły jakiegokolwiek skutku, pomimo tego, że w mieścinie nie mieszkało więcej niż 100 osób, nie pojawiła się poszlaka kto mógł to zrobić. Wydawało nam się, że na twarzach miejscowych, którym opowiadaliśmy o kradzieży widać satysfakcję. Wyjechaliśmy ostatecznie przed czasem i przez kolejnych wiele lat tam nie przyjedziemy